Powrót króla

Miasto otoczone obszernymi polami
Awatar użytkownika
Ludwik Bourbon
Arystokrata
Posty: 264
Rejestracja: 03 maja 2016, 10:17
Lokalizacja: Grillgerat

Powrót króla

Postautor: Ludwik Bourbon » 04 lut 2017, 10:48

[Rzecz dzieje się na wschodnich krańcach lasu Starno u podnóża gór Hescody]

Las Starno, jak to o tej porze dnia, spowity jest gęstą mgłą. Rozproszony orszak królewski przedziera się przez bujne zarośla udając się na wschód ku Barwaldowi. Król Ludwik Bourbon, w milczeniu nie bacząc na swoje dworskie pochodzenie, również odgradzał sobie drogę szatkując pomniejsze krzaki swoim mieczem. Są tam chłopi, szlachcice, dworzanie, rycerze. W obliczu klęski jaką ponieśli wciąż są mężni jak przed wyprawą, tyle że brudni i zaplamieni krwią...


[Trzy miesiące wcześniej]

Noc przebiegała zaskakująco spokojnie. Tafla morza była płaska jak lustro. Okręt królewski zbliża się do wybrzeży Hestii. Miała to być zasadzka zastawiona na piratów. Król wraz z załogą składającą się z rosłych mężczyzn miał niezauważony dopłynąć do okupowanej wyspy od strony otwartego morza, czyli z zachodu. I z początku plan wydawał się być udanym. Rycerze dopłynęli niezauważeni, zarzucili kotwicę i szalupami dostali się na ląd. Na wyspie panowała złowroga cisza. Brak wiatru, szumu drzew, a prawie niezauważalne fale delikatnie muskały o skały. Jedynie czarne kruki wydawały złowrogi dźwięk. Owe kruki, w jednym momencie, jakby na zawołanie, odleciały wszystkie w kierunku serca wyspy. Niewzruszeni wojownicy udali się w tym samym kierunku, czyli ku kryjówce piratów, gdzie mieli stoczyć bój o wyspę.
Las, który stanął im na drodze, wydał się królowi jakiś inny niż ostatnio kiedy to przechadzał się po nim z królową Imeldą. Może to była kwestia nocy, a może pory roku? Drzewa wydały się jakby obumierające, spowite mgłą, a zamiast zielonej ściółki co chwile jakieś bagna. Las udało się przejść, i w oddali oczom rycerzy ukazała się góra, w której jaskiniach ukrywają się piraci. Nad głowami znowu zaczęły latać stada kruków.
Rycerze dotarli do jaskini. Decyzją króla weszli wszyscy do środka z nadzieją zastania piratów podczas snu. W jaskini paliły się pochodnie, więc jaskinia musiała być zamieszkana. Ale nikogo w środku nie zastali, jedynie zastawione stoły i porozrzucane świecidełka po kątach. Wyszli drugim wyjściem. Przed ich oczyma wyłoniła się duża polana, otoczona ze wszystkich stron pagórkami. Rycerze przeszli przez nią po linii prostej aż przeszli za pagórek tak że polana zniknęła za linią horyzontu. Król Ludwik stwierdził, że skoro nie ma tutaj piratów, pewnie zbierają siły u wschodnich wybrzeży w celu walki z innymi siłami Królestwa Wurstlandii. Już miał zarządzić podróż na wschód, kiedy to nagle wszystkie kruki zleciały się na polanę, którą orszak właśnie przeszedł. Zaciekawiony król wydał rozkaz jednemu z współtowarzyszy by ten zobaczył co się dzieje. Ów chłop, wspiął się na pagórek z którego był doskonały widok na polanę, już zaczął krzyczeć: „Pir...” kiedy to strzała nie wiadomo skąd przeszyła jego czaszkę między oczami. Zwłoki chłopa sturlały się z wzniesienia pod nogi króla, który w tym momencie wyciągnął miecz z pochwy i nakazał wszystkim przygotować się do walki. Chwilę po tym kolejna strzała przebiła płuco jednego z szlachciców. Strzały nadleciały z różnych kierunków, z nieznanego źródła. „Wystrzelają nas jak kaczki” - krzyknął jeden z kompanów. Ludwik wiedział, że z myśliwych, teraz oni stali się ofiarą i zarządził ucieczkę na wschód.
Orszak nie liczył więcej niż 100 wojowników. Miał on za zadanie zaskoczyć wroga od tyłu, bez skupiania na sobie uwagi, co ciężko byłoby uzyskać przy przeprowadzaniu wielotysięcznego wojska. Jednak to oddziały królewskie zostały zaatakowane od pleców. Wróg jakby doskonale wiedział gdzie przemieszcza się orszak, jakby miał szpiegów.
W drodze ucieczki zginęło jeszcze kilkunastu rycerzy od strzał, kilku zostało rannych, ale sprawnych do dalszej ucieczki. Kompani udało się dotrzeć do nieczynnego portu rybackiego u wschodniego wybrzeża wyspy. Tam znaleźli trzy łódki rybackie, którymi zdołali przepłynąć przez cieśninę na macierzystą wyspę Wurstlandii. Na zachodnim wybrzeżu Wurstlandii rozbili obóz i po miesiącu kurowania się z ran wyruszyli na wschód w stronę Barwaldu przez las Starno.


Teraźniejszość

Kiedy wyszli z lasu na pola barwaldzkie, król uznaje misję za zakoczoną już oficjalnie i nakazuje wszystkim o rozejście się w swoje strony, a sam rzecze do swojego giermka:


Romualdzie, muszę udać się do Wurstreichu. Nie mamy żadnych wieści co się dzieje z resztą Królestwa. Musimy odnaleźć Rotmistrza oraz Doriana. Mam nadzieję, że przeżyli walki z piratami. Musimy przywrócić ład w Królestwie. Mam nadzieję, że podczas gdy zniknąłem nie uznali mnie za zmarłego i nie posadzili na tronie jakiegoś idioty. Muszę też odnaleźć swoją małżonkę. Tak więc wyruszam na północ, a Ty mój drogi giermku zatroszcz się o ocalałych wojowników. Bywaj.rzekł Król do swego giermka i wyruszył konno na północ do stolicy.
ObrazekObrazek

Awatar użytkownika
Imelda D'arc-Bourbon
Znachorka
Posty: 248
Rejestracja: 03 maja 2016, 18:29
Lokalizacja: Barwald

Re: Powrót króla

Postautor: Imelda D'arc-Bourbon » 04 lut 2017, 21:07

Władca pierścienia - powrót Króla? :mrgreen:
Znachorka Królestwa Wurstlandii!!!
Nienasycona osobowość i bezsenny umysł w sercu!
Ze mną się nie walczy bo ze mną się nie wygrywa!

Awatar użytkownika
Krwawy Kapłan
Posty: 56
Rejestracja: 03 lut 2017, 16:16

Re: Powrót króla

Postautor: Krwawy Kapłan » 05 lut 2017, 6:42

Zza krzaków wynurzyła się banda piratów z wiadrami łatwopalnej substancji. Oblali nią giermka królewskiego i podpalili.

Obrazek

Romuald krzyczał wniebogłosy i błagał o pomoc, a piraci zbiegli z miejsca zdarzenia.

Awatar użytkownika
Krwawy Kapłan
Posty: 56
Rejestracja: 03 lut 2017, 16:16

Re: Powrót króla

Postautor: Krwawy Kapłan » 06 lut 2017, 8:37

Romuald się zwęglił i okoliczne insekty rozbiły na nim obóz.

Awatar użytkownika
Dorian Luther
Mieszkaniec
Posty: 432
Rejestracja: 03 maja 2016, 11:34
Lokalizacja: Hestia

Re: Powrót króla

Postautor: Dorian Luther » 06 lut 2017, 12:30

[Cztery miesiące wcześniej, przed wyruszeniem króla Ludwika]

-Wasza Królewska Wysokość, nie zgodzę się aby sam król poprowadził oddział. -szukał poparcia w osobie wachmistrza Soroki bądź innych dowódców obecnych na tym wiecu wojennym- Niechaj mnie król wyznaczy do tego zadania. To może być misja samobójcza! Królowa nie może zostać sama!
Inni żołnierze podnosili głosy bądź pomrukiwali na znak poparcia słów Doriana.

-Królowa jest w stanie rządzić sama na czas mej nieobecności. Każdy żołnierz liczy się w tej wojnie, nawet ten który nosi pozłacane czapki. Ty zaś Lutherze masz zupełnie inne zadanie. -Dorian doskonale o tym wiedział- Nie spodziewają się ataku samego władcy Wurstlandii, a prowadzę najlepiej wyszkolonych wojowników. To jest ostateczna decyzja królewska i nic jej nie zmieni. -obradujący zamilkli, przyjmując do wiadomości słowa Jego Królewskiej Mości.

[Trzy miesiące wcześniej, po rozgromieniu oddziału króla Ludwika]
Zatem stało się najgorsze. Król zaginął, bądź, nie daj Wurst, poległ. Rotmistrza dalej nikt nie widział. Żołnierze utracili morale i dezerterują. Marnie zapowiadają się losy tej wojny.

Spadł pierwszy płatek śniegu.

Awatar użytkownika
Krwawy Kapłan
Posty: 56
Rejestracja: 03 lut 2017, 16:16

Re: Powrót króla

Postautor: Krwawy Kapłan » 13 lut 2017, 4:00

Nastała mroźna zima, a to znaczyło, iż bandy piratów poukrywane na terytorium Gubernii Barwaldzkiej musiały mieć dostarczone cieplejsze odzienie przetrzymywane na ich okrętach, które zostało przez nich uprzednio złupione z Królestwa Nordii. Do tego zadania została wyznaczona dziesięcioosobowa grupa piratów, aby zaopatrzyli jednostki stacjonujące już na terytorium Barwaldu.

Poukrywani piraci w krzakach widząc, iż giermek królewski spalił się w całości, obserwowali, jakie kroki poczyni orszak królewski pozostały jeszcze przy życiu. Król Bourbon wydał im rozkaz rozejścia się po przegranej bitwie na wyspie Hestia. Praktycznie oddziały królewskie zostały zdezorientowane i nie wiedziały, co począć, dokąd pójść, a piraci wykorzystali tę sytuację do zdziesiątkowania oddziałów królewskich i pozostawienia sobie tylko piętnastu żołnierzy królewskich. Doprowadzono do sytuacji, iż rozgromiony orszak królewski został zmuszony do poddania się i oddania wszelakiej broni w ręce piratów. Następnie kazano usiąść im w kole z mocno skrępowanymi dłońmi oraz twarzami skierowanymi do środka. Piraci pozostali poza okręgiem. Jako, że paru żołnierzy królewskich miało na swoim wyposażeniu topory, to piraci uznali, że należy dać nauczkę królowi, aby następnym razem ten nie posyłał swych oddziałów na pewną śmierć i odcięto z zaskoczenia głowy toporami pięciu wybranym losowo przez piratów żołnierzom królewskim w taki sposób, że po ich odcięciu turlały się one w kierunku środka okręgu. Z dwie odcięte głowy przywędrowały tak blisko żywych jeszcze jednostek oddziału królewskiego, że na ich twarzach wystąpił wyraz przerażenia a zarazem obrzydzenia.

Po zabawie z odcinaniem głów, piraci kazali powstać szczęśliwcom z głowami na swoim miejscu, wysunąć ręce do przodu oraz ustawić się w szyku dwójkowym, czyli po dwóch w każdym rzędzie. Piraci zebrali ociekające od krwi poucinane głowy z oczami otwartymi ze zdziwienia ze śniegu, na którym pozostały jeszcze spore smugi krwi po pirackiej egzekucji. Wręczono po jednej z odciętych głów każdemu rzędowi żołnierzy i nakazano przemarsz w kierunku siedziby króla.

Przemarznięci i trzęsący się z zimna mając kawałek kolegi z oddziału na swych rękach stawiali kroki w dość szybki sposób, że po jakimś czasie zniknęli za fasadą drzew tworzących las, z którego uprzednio wyszli, kiedy był z nimi jeszcze król.

Piraci zawinęli się ze skradzionym orężem i amunicją do swych łodzi, aby zdążyć dopłynąć na okręt piracki zanim woda zacznie zamarzać i jednostki pirackie będą mogły w znaczący sposób oddalić się od terytoriów Wurstlandii na bardziej wzburzone morze, gdzie woda z całą pewnością nie zamarza.


Wróć do „Barwald”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron